niedziela, 13 czerwca 2010

Wywiad.




Przedstawiam wywiad z ekipą BFA - zespołem z Rzeszowa, który zagrał w Naszym mieście 14 marca tego roku ( Ci co byli na tym koncercie na pewno go pamiętają ). Poprosiłem ich o parę słów dla N - D - M ( wywiad ukaże się także na portalu PrzemyslRock ). Po krótkim oczekiwaniu na powyższy tekst, możecie go w końcu zobaczyć i przeczytać, na moje pytania odpowiedział gitarzysta zespołu, Jac.

Siema. Na samym początku chciałbym Was przywitać. I może od razu zacznę od pierwszego pytania jeżeli nie macie nic przeciwko ? Może powiecie na początek kilka słów o Bfa ? Bo choć powinni, zdecydowanie powinni Was znać wszyscy fani ostrej muzyki z naszego województwa i nie tylko, to pewnie znajdą się " zbłąkane owieczki ", które nie widzą z kim dziś mają do czynienie czytając " Nie Dla Mas " i
PrzmyslRock.pl ?


J: Cześć. Nazywamy się BFA jesteśmy z Rzeszowa gramy heavy hardcore z wpływami beatdownu i deathmetalu. Duża część osób może nas kojarzyć jako Blasfemia bo do 2008 używaliśmy tej nazwy. Ale muza się zmieniła to i nazwa trochę ewoluowała.
 
Również na samym początku chciałbym podziękować za przybycie do Przemyśla. Jak podoba Wam się to miasto ? Czy wg. Was koncert był udany ? 

J: Miasto bardzo ładne fajnie rozmieszczone na górkach bywałem już kilka razy w Przemyślu i zawsze dobrze wspominam tam spędzone chwile. Sam koncert tez bardzo udany jesteśmy zadowoleni z tego gigu. Jedyne czego żałujemy to ze nie byliśmy w stanie przywieźć ze sobą całego naszego sprzętu i dlatego nie zabrzmieliśmy tak jak byśmy tego chcieli, brakowało jebnięcia hehehe.
 
Wasze pierwsze demo nie odbiło się chyba tak dużym echem jak " Faith " ?  Pomimo tego jest również doceniane przez załogantów. Pokuszę się o stwierdzenie, że z każdą kolejną płytą będziecie się wznosili coraz wyżej, przynajmniej tak mi się wydaję patrząc na odbiór Waszego najnowszego wydawnictwa. Chciałbym się Was spytać czy chcecie zostać " władcami podziemia " czy może Waszym marzeniem jest wypłynąć na szerokie wody polskiej sceny ? 

J: Jasne ze chcemy grać jak najdalej od Rzeszowa czy to w PL czy za granicą. Odzew jest coraz większy od ludzi z poza Podkarpacia jesteśmy już dobrze kojarzeni tu i tam. Wpadają nam coraz to lepsze sztuki do zagrania coraz dalej więc wszystko idzie w dobrą stronę.

Wspominając już o nowym wydawnictwie pod tytułem " Faith" - może kilka zdań o tym demie. Surowo, szybko, precyzyjnie. Na prawdę kawał dobrej roboty. Jak po upływie czas odbieracie to demo ? Tak samo jak na początku zaraz po pierwszym przesłuchaniu ? A może chcielibyście coś zmienić ( choć moim zdaniem jest idealnie ) ?  

J: Faith to nowe oblicze zespołu. Jesteśmy zadowoleni z brzmienia tych nagrań. Z biegiem czasu pojawił się mały niedosyt a bo to czy tamto zagralibyśmy teraz trochę inaczej niż jest, ale generalnie jest ok! Teraz mamy jeszcze lepsze i dojrzalsze numery więc śmiem stwierdzić ze to nie jest już idealnie przedstawiająca nas muzyczna wizytówka hehe.
 
Koncerty to Wasz żywioł ! Miażdżycie wszystkich na sali. To jest istny obłęd. Jak się czujecie będąc na scenie ?

J: Wiadomo ze hardcore czy metal to są gatunki muzyki które sprawdzają się przede wszystkim na koncertach ! I tak jest właśnie z Nami. Gramy muzykę nieskomplikowaną ciężką pełną agresji. Przez nią przekazujemy swoje emocje cieszymy się tym bardziej jak widzimy ze to się udziela publice. Wychodzisz na scenę, lekka adrenalina po czym lecą pierwsze dźwięki i wszystko inne już jest mało ważne...
 
Z rozmów z Wami i z tego co czytałem na Wasz temat dowiedziałem się, że mieliście kiedyś dużo wspólnego ze sceną punk'ową. Chyba Wasza wcześniejsza nazwa Blasfemia, zainspirowana była płytą Dezertera o ile się nie mylę ? Czy dalej w jakikolwiek sposób utożsamiacie się z tą doktryną ? Czy może punk umarł ? W Was i w kulturze masowej ? 

J: Na początku graliśmy punka bo nic innego jako zespołowi Nam nie wychodziło hehehe... nie no ale szczerze mówiąc takie było założenie początkowe zespołu żeby grac punkrocka. Później doszedłem do zespołu, jak na metalowca przystało zacząłem ingerować w to żeby ta muzyka nabrała trochę na mocy agresji etc... Przez te kilka lat to cały czas ewoluowało szukaliśmy tego złotego środka dla Nas wszystkich. Na „Inside Conflict” słychać właśnie ten rozrzut stylistyczny. „Faith” to już jest ukierunkowany materiał. Jestem w stanie stwierdzić ze to co teraz powstaje tworzone jest z pełną świadomością tego co chcemy uzyskać w naszej muzyce.
 
Skoro, jesteśmy przy powyższym pytaniu. Czego słuchacie na co dzień ? I na czym się wzorujecie/wzorowaliście ? 

J: Wiadomo ze w naszych odtwarzaczach przeważa hardcore i metal. Ogólnie mówiąc ciężka muzyka gitarowa. Ale lubimy także dobry rap czy muzykę klubową (nie mowie tu o radiowym umc umc disco disco tylko np. drum and bass lub electrotech). A ja osobiście to i popu mogę posłuchać pod warunkiem ze jest dobry. A wzorujemy się na klasykach których patenty są ponadczasowe i na zespołach które grają w podobnej stylistyce co my i których lubimy słuchać aczkolwiek chcemy zawsze robić coś po swojemu. Żeby kształtować swój własny styl grania bo nie chcemy być następną kserokopią których coraz więcej.
 
Jesteście zespołem bardzo dobrze znanym w podziemiu. Jak wygląda teraz scena underground'owa okiem BFA ? Jest dobrze czy mogłoby być lepiej ? 

J: Zawsze może być lepiej, prosta sprawa. Ale nie ma co narzekać jest ok! Bez tej sceny takie zespoły jak my by nie istniały i vice versa.
 
Muzyka, muzyką ( o jej doskonałości pisałem już wcześniej )ale mocną stroną są również teksty. Ale tak się zastanawiam czy nie próbowaliście lub nie macie zamiaru w najbliższej przyszłości pośpiewać, tudzież powydzierać się troszeczkę w ojczystym języku ? 

J: Raczej stawiamy na angielski. Jest plan zrobić jeden wyjątek i Kuma coś zakrzyczy po Polsku, okaże się co z tego wyjdzie
 
Co teraz chłopaki Wam gra w domach, odtwarzaczach, autach ?  

J: Jest to chyba zbyt zmienna rzecz żeby tu wymieniać wszystko. Mi Cold Hard Truth od długiego czasu nie chce odpuścić i wałkuje w kółko. Ich LP z 2010 masakruje ! polecam wszystkim
 
Jakieś inne hobby oprócz wioseł, bębnów i plucia w mikrofon ?


J: Call of Duty, zośka, karate... generalnie się pływa się skacze hehehe
 
Piwo, wino, wódka ? Czy jakieś inne alkohole ? :D 


J: Różnie to jest hehe...
 
Kiedy będzie można się spodziewać nowego BFA. Nie tylko ja czekam na to wydawnictwo, ale wiele innych osób, które zapoznało się z ostatnim, zajebistym wydawnictwem ? 

J: 2011 – taki jest plan na nowy materiał. Czy to będzie długo grająca płyta czy znowu EPka tego sami nie jeszcze nie wiemy.
 
Chciałbym się jeszcze spytać o plany koncertowe ? Macie jakieś na najbliższy okres ? Gdzie będzie można Was zobaczyć ? 

J: Z koncertami ruszamy we wrześniu bo na wakacjach jesteśmy w rozjeździe. Mam nadzieje ze Przemyśl znowu się znajdzie w kalendarzyku.
 
Dzięki bardzo za ten wywiad, mam nadzieję, że wkrótce będę miał okazję zobaczyć Was znowu w akcji na żywo. Może jeszcze kilka słów na koniec dla ludzi, czytających Nie-Dla Mas i portal Przemyśl Rock bo tam też się ukaże ten powyższy wywiad ? Pozdrawiam ! 

J: Nie lubię takich rzeczy pisać ale niech będzie hehe. Wspierajcie scenę przychodźcie na koncerty kupujcie płyty !
Pozdro od całej załogi BFA dla czytelników Nie-Dla Mas i Przemyśl Rock.


Nie pozostaje Nam nic więcej jak czekać na nowe wydawnictwo BFA a co do koncertu w Przemyślu spodziewajcie się, że chłopaki z Rzeszowa znów zrobią nie złą awanturę dla przemyskich fanów !

wtorek, 25 maja 2010

R.I.P.




Chciałbym trochę odskoczyć od tematu muzyki - choć jak piszę - tylko trochę. Co by nie powiedzieć ( w tym przypadku nie napisać ) A.D. 2010 nasycony jest sporą dawką zajebistych festiwali, koncertów czy wydawnictw ( i nie chodzi mi tutaj tylko o nasz kraj, choć pewnie większość jak nie wszystkie festiwale na które mam zamiar się wybrać są organizowane w naszym kraju ). Patrząc się na kalendarz nie jesteśmy jeszcze nawet na półmetku wspomnianego przeze mnie 2010 roku - a dziś dotarła do fanów muzyki kolejna smutna wiadomość..

W tym roku odeszła od Nas taka legenda jak Roonie James Dio, odszedł również wieloletni wokalista Type Of Negative ( jego drugim zespołem, był thrash/hardcore'owy Carnivore ) Petrus T. Ratajczyk czyli bliżej znany jako Peter Steel, a dziś dotarła do Nas równie smutna wiadomość. Wczoraj w hotelu TownePlace Suites w Urbandale w stanie IOWA zostały znalezione zwłoki basisty i zarazem współzałożyciela zespołu SLIPKNOT. Paul Gray miał TYLKO 38 lat. Miał przed sobą jeszcze pewnie setki pomysłów na muzykę swojej macierzystej kapeli jak i pełno planów na życie ( żona Paul'a jest w ciąży ). Zespół SLIPKNOT wiele dla mnie znaczy - dlatego wiadomość o śmierci tego wspaniałego basisty wstrząsnęła mną i to bardzo. Pozostaje Nam tylko uczcić pamięć Paul'a ( jak i dwóch opisanych przeze mnie wyżej wspaniałych muzyków ) wsłuchując się w ich zespoły jak i poboczne projekty, pamiętając, ile wnieśli do muzyki, którą słuchamy na co dzień.

R.I.P

Paul, Roonie and Peter !

środa, 7 kwietnia 2010

Frontside w Przeworsku i Przemyślu !





Już od dłuższego czasu czekałem na ten weekend. Zapowiadał się na prawdę interesująco - gro znajomych, piwo i oczywiście zajebista muzyka. Czyli pewnie jakiś koncert ? Tak jest ! A dokładniej dwa i to nie byle kogo a ekipy Frontside. Przeworsk i Przemyśl. No więc " napierdalamyyyyyy " !

Sobota - ciemne chmury zawisły nad Przemyślem. Wraz z dwoma kolegami czekaliśmy na pojazd, który miał Nas zabrać do miejscowości, gdzie tego dnia Frontside miał zniszczyć ład i spokój, czyli do Przeworska. Punktualnie o 17 wpadamy na umówione miejsce. Kierowca - Kamil już czeka swoim nie zawodnym białym pogromcą koncertowych tras. I tak parę minut po 17 wraz ze znajomymi ( pozdrawiam ) wyruszam w drogę. Dosyć szybko docieramy do Przeworska tylko jest jeden mały problem - nie wiemy, gdzie znajduje się klub, w którym ma się odbyć koncert. Chwilkę " pogwizdaliśmy " w Gwizdaju ( miejscowość za Przeworskiem ) i z pomocą GPS'a docieramy pod ..klub. Z tego co zauważyłem czekającymi na koncert jak na razie byliśmy tylko my. No więc udaliśmy się do miejscowej " Stonki " i zaopatrzyliśmy się w piwo, co by Nam w gardle nie zaschło. W między czasie dochodzi do Nas jeszcze jedna osoba z Przemyśla, która zmuszona była tego dnia skorzystać z usług Polskich Kolei Państwowych albowiem w aucie został Nam tylko bagażnik. Jeszcze dobrze nie skończyliśmy nawet naszych browarków, a tu widzimy następną znajomą twarz z Przemyśla. Artur - organizator tej mini trasy grupy Frontside - z którym de facto byliśmy umówieni w Przeworsku wpuszcza Nas do.. teatru tudzież kina, albowiem miejscem koncertu jest Miejski Ośrodek Kultury. Wchodzimy wraz z zespołami, które miała zagrać tego wieczoru. Czyli z grupami Rearrange, Malchus i Frontside. Jeszcze 2-3 piwa i na scenę wchodzi pierwszy zespół. Zespołem tym jest hardcore'owy Rearrange. Widziałem już ich w Przemyślu i zrobili na mnie na prawdę dobre wrażenie. Od razu muszę wspomnieć, że nagłośnienie tego wieczoru było na prawdę dobre. Ale wracając do występu grupy z Biłgoraja - solidny hard core, występ podobał mi się bardzo ze strony muzycznej, ale .. musicie sobie wyobrazić jak wygląda koncert na sali kinowej, jeżeli na takowym nie byliście. Miejsca na " pogo " nie ma dużo. Więc ludzie rozsiadają się na krzesełkach. Do czego zmierzam, otóż to tego, że wokalista zespołu Rearrange zachował się bardzo nie fair pozdrawiając tylko parę osób skaczących pod " sceną " mając w dupie innych przybyłych na ten koncert. Dlatego od tej pory, większość ludzi zgromadzonych na sali, już tak żywiołowo nie reagowało na występ tego zespołu. Wokalista jak dla mnie na minus. Za to zachowanie perkusisty było na prawdę w porządku, po koncercie wziął mikrofon, podziękował całej publice za to, że byli razem z Nimi i przeprosił za zachowanie wokalisty swojego zespołu słowami " Przepraszam za tego idiotę ". Brava dla pałkera, który potrafił docenić ludzi, którzy przyszli, choć wcale nie musieli. Po tym występie na scenie zaczął instalować się Malchus. Tak szczerze mówiąc nie mogę za dużo napisać o występie chłopaków z Malchusa, albowiem prawie cały ich występ spędziłem na zewnątrz dyskutując ze znajomymi z innych miejscowości, oczywiście przy piwie. Rozmowa trwała by w najlepsze, aż tu nagle słychać znajome brzmienie gitar i jeszcze bardziej rozpoznawalny głos - tak to Auman zaprasza pod scenę. Frontside - rozpętał piekło. Mała przestrzeń pod sceną zapełniła się w mgnieniu oka, ludzie latali po krzesełkach, normalnie istne szaleństwo. Frontside nie zatrzymywał się ani na chwilkę. Nie dawali odpocząć nikomu obecnemu w MOK-u. Chłopaki z Sosnowca zagrali rozmaite kawałki, set lista była na prawdę imponująca. Lecz wszystko co dobre ( no w tym wypadku złe, złowieszcze, piekielne ! ) szybko się kończy. Zgasły światła to już koniec ! Ludzie rozchodzą się do domu. Jeszcze dosyć długa i interesująca rozmowa z Aumanem, który jest genialnym gościem jak dla mnie ( nie każdy po tak wyczerpującym koncercie przyszedł by do swoich fanów i ciągnął tak długą konwersację ) i trzeba się zbierać. Ale to jeszcze nie wszystko, w głowie tylko jedna myśl " Jutro Przemyśl ! "

Pogoda w Przemyślu w niedzielne po południe o wiele lepsza niż dnia ubiegłego. Na mieście oczywiście szeregi ludzi, idących w niewiadomym kierunku a nad Sanem grupa ludzi, która doskonale wie co będzie robić dzisiejszego wieczoru - będzie bawiła się wraz z Frontside. Koncert odbywał się w Grocie. Przed tym " gigiem " oczywiście trzeba było " zatankować " i można ruszać pod klub. Zespoły, już od dłuższego czasu instalowały się na " scenie " która dzisiejszego wieczoru była ulokowana w innym miejscu niż zwykle. Dzień wcześniej zaprosiłem Aumana na przemyskiego " jabola " ale niestety dbając o głos wokalista Frontside nie mógł przyjść. Szkoda, ale obiecał, że następnym razem już trzeba będzie napić się tego " jabola " bez dwóch zdań. Ale wracając do koncertu - ludzi jak na razie na prawdę nie wiele, ale z drugiej strony to dopiero początek ( oczywiście jak się okazało później Grota się zapełniła ) . W oczekiwaniu na główną gwiazdę popijałem piwko w raz z szaloną ekipą z Sanoka, która siała terror w Przeworsku jak i w Krośnie dwa dni wcześniej ( oczywiście pozdrawiam serdecznie ). Pierwszym zespołem pokazującym swoje umiejętności przemyskiej publiczności był zespół Virus. Powiem szczerze, że bardzo podobał mi się występ tego zespołu z Jasła. Na prawdę porządny kawał dobrej muzyki, ludziom się podobało a to chyba najważniejsze. Po owym zespole na " deskach " zaczął instalować się Malchus. Wczoraj nie miałem okazji ich posłuchać, także chciałem to zrobić tego dnia w swoim rodzinnym mieście. Hmm.. co by tu napisać ? Muzyka w porządku, teksty - jak dla mnie nic interesującego. Niby dobrze, fajnie, ładnie - ale mi osobiście czegoś w tym zespole brakuje. Jakiś pierwiastek, który mógłby zawładnąć mną i zachęcić do zabawy. Chłopaki zagrali to co mieli zagrać i wiadome było co teraz ? FRONTSIDE ! Szybka instalacja sprzętu i już było słychać znajome dźwięki. Już od pierwszych sekund występu Przemyśl zwariował, wszyscy śpiewali wraz z Aumanem hymny nienawiści ekipy z Sosnowca. Na prawdę piekło - sam rogaty chyba maczał w tym palce, bo ludzie zachowywali się jak opętani. Ze wszystkich lał się pot, Daron i Demon wyrabiali ze swoimi gitarami rzeczy nie do opisania a Auman skacząc i nie dając sobie ani chwili wytchnienia wgniatał powoli wszystkich w podłogę i ściany swoim złowieszczym wokalem. Ostatnim kawałkiem był numer pod tytułem " Naszym przeznaczeniem jest płonąć " - ale Przemyśl nie dał długo odpocząć ekipie z Frontside. Publika na prawdę dała radę, " bis " był o wiele dłuższy niż w Przeworsku ( niestety nie wiem jak sprawa wyglądała w Krośnie, albowiem nie mogłem się tam pojawić ). Istne szaleństwo, po prostu występ sosnowiczan to było coś czego Grota chyba nigdy nie widziała i dosyć długo pewnie nie zobaczy ( do czasu aż znów zawita tutaj Frontside ). Ale to musiało wreszcie się stać, chłopaki zeszli ze " sceny " już na dobre. Choć wszyscy o tym wiedzieli, przemyska publika dalej nie dawała za wygraną i do ostatniej chwili miała nadzieję, że okrzykami " Frontside " lub " Napierdalać " zdoła jeszcze sprowadzić zespół na " scene ". Ale to był już na prawdę koniec. Po koncercie jeszcze rozmowa z Aumanem, Daronem i Demonem - wspólne pamiątkowe zdjęcia i trzeba było wracać do domu. No cóż szkoda, szkoda, jeszcze chętnie bym się pobawił wraz z ekipą Frontside na jakimś koncercie, ale to była trasa trzydniowa, która swój koniec miała w Przemyślu.

Na koniec:

FRONTSIDE dziękujemy za koncerty w Krośnie, Przeworsku i Przemyślu ! ! Chciałbym pozdrowić cały zespół a w szczególności Darona, Demona i Aumana za interesujące rozmowy na przeróżne tematy, wszystkie pozostałe zespoły grające przed Frontside, wszystkich nowo poznanych ludzi, wszystkich których już znam i miałem przyjemność bawić się z Nimi na tych dwóch koncertach. Oby więcej takich wydarzeń w Naszym regionie, oby więcej.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Koncertowo..

Marzec przyniósł kolejne koncerty, które zapowiadały się na prawdę fajnie. Ale może po kolei. Jak wiadomo niedziela, jest dniem odpoczynku. Niedzielne po południe można spędzić na wiele sposobów : można iść na rodzinny spacer, można iść na " zupkę chmielową " do najbliższej knajpy albo jak pewnie większość " normalnych " iść wznosić modły do jednej z wielu świątyń, które można spotkać w Naszym mieście. Jednak 14 marca, wiele osób, przybyło do Groty aby spędzić wolny czas przy dźwiękach muzyki - jak się okazało bardzo zróżnicowanej. Tego wieczoru miały zagrać takie kapele jak Blasfemia ( Bfa ), Zimbaboo, Burek Dobry Pies i Awariat Nato. No więc lecimy..

Jako, że pomagałem tudzież współorganizowałem ten koncert, musiałem być w klubie wcześniej. Na samym początku nic nie zapowiadało tak wspaniałej atmosfery, jaką było czuć w klubie w czasie imprezy. Baliśmy się czy ludzie dopiszą, ale na przemyską brać można liczyć - dopisali. Jako pierwsi na " deski " Groty wyszli zawodnicy z Zimbaboo. Skocznie, pozytywnie - hmm ale jak dla mnie bez rewelacji. W czasie występu tej grupy, owszem dało się zaobserwować parę osób, skaczących w rytmie " reggae-ska " ale rzucania bielizny na muzyków i pisków to nie było. Chłopaki zagrali przyzwoicie, ale troszeczkę nudno. Zaraz po nich " gwiazda " tego wieczoru. Nowo Sądecki Awariat Nato. No i tutaj muszę przyznać, że chłopaki rozbujali jak dotąd ospałą publikę. Muzyka ekipy z Nowego Sącza to połączenie punk'a i ska z wpływami reggae. Jak dla mnie grają podobnie do takich wykonawców jak Farben Lehre - ale mają swój styl i to " coś " co porywa ludzi do skakania - wg. mnie na prawdę dobry koncert. Awariaci podobali się Przemyślowi - to trzeba przyznać bez bicia. O zespole, który grał jako trzeci nie słyszałem wcześniej. Nazwa mnie lekko rozbawiła - Burek Dobry Pies. Od razu na myśli miałem jakąś papkę nie do zjedzenia, ani to poskakać, ani to pośpiewać pewnie. Ale, Daniel - nie chwal dnia przed zachodem słońca. Burek... mnie osobiście podobali się najbardziej z grających dotyczas zespołów. Covery Siekiery Czy B D S to był strzał w dziesiątkę. Cała Grota latała, wszyscy śpiewali " Siekiera, siekiera, siekiera, siekiera ! " czy chociażby " Szła Marianna raz pijana " ! Genialnie to zrobili, porwali całą prawie publikę do " tańca - hulańca " za co im chwała. Na samym końcu zespół na który czekałem najbardziej. BFA - Rzeszowska maszyna do miażdżenia tego co jeszcze nie zostało zmiażdżone ! Terror Hardcore jak sami się określają. Bfa - jak dla mnie jeden z lepszych koncertów jakie widziałem w Grocie. Agresję, precyzję i profesjonalizm było czuć w powietrzu od pierwszych dźwięków. Chłopaki nie litowali się. Z każdym kolejnym kawałkiem niszczyli wszystkich zgromadzonych w klubie. Niestety zagrali dosyć krótko, ale czy wytrzymalibyśmy więcej ? Koncert zakończył się po godzinie 22. Wydarzenie uważam za na prawdę udane. Ludzie dopisali, zespoły i publika znakomicie się bawiły. Chciałbym podziękować wszystkim zespołem za przybycie i za wspólną zabawę. Przemyśl jednak może być muzyczną stolicą Podkarpacia !

Na koniec chciałbym pozdrowić wszystkie zespoły, a w szczególności pozdrawiam chłopaków z Bfa.Dzięki wielkie za zajebisty występ i za miłą rozmowę po koncercie. Oby tak dalej Przemyśl, oby tak dalej !

sobota, 6 marca 2010

Koncertowo..




Chciałbym zakomunikować, że w przemyskim sklepie muzycznym Musicland oraz w klubie Grota dostępne są już bilety na koncert, który odbędzie się 14 marca. Bilety w przedsprzedaży można kupić w cenie 10 zł, zaś w dniu koncertu cena to 15 zł.

Zapraszamy na koncert.

Do zobaczenia.

środa, 3 marca 2010

Koncertowo..




Wiosenne ROCK Przebudzenie W GROCIE ! !

Mam przyjemność serdecznie zaprosić wszystkich fanów muzyki gitarowej z Przemyśla i nie tylko na Wiosenne ROCK Przebudzenie w klubie GROTA !

Impreza odbędzie się 14 marca w przemyskim klubie GROTA mieszczącym się przy ulicy Mickiewicza 9. Poczatek imprezy o godzinie 19:00 !

Jest to niecodzienna impreza. Punky, Reggae, Ska, Hard Core w naszym mieście.

Na imprezie wystąpią :
Awaria Nato - Nowy Sącz.
Blasfemia - Rzeszów.
Burek Dobry Pies - Zagórz
Zimbaboo - Stalowa Wola.

Bilety już wkrótce do nabycia w klubie GROTA i w przemyskim sklepie muzycznym MUSICLAND - 10 zł w przedsprzedaży. W dniu koncertu bilety dostępne w cenie 15 zł.

Zapraszam serdecznie wraz z NO WŁAŚNIE Management ( www.myspace.com/managementnowlasnie ).

Pokażmy jak się bawi Przemyśl !

WSPIERAJ LOKALNĄ SCENĘ ! !

środa, 24 lutego 2010

Dezerter !




W ostatnim " Powrocie " napisałem o Minor Threat. A w tym " Powrocie. Polskim " chciałbym przybliżyć nieco, tudzież przypomnieć sylwetkę zespołu, który dla wielu jest zespołem kultowym. Jest to zespół zaangażowany poniekąd w sferę anarchistyczną, ich teksty mówią o poszanowaniu drugiego człowieka, pokoju, manipulacji przez rządy i instytucje choć nie tylko. Sfera tekstowa tego zespoły jest dosyć bogata a muzycznie zespół ten jest w jakimś stopniu prekursorem dla innych polskich kapel. Mowa oczywiście o Dezerterze. No to jedziemy..

Trzeba zacząć od tego, że Dezerter nie od razu był Dezerterem, albowiem pierwszą nazwą byłą kontrowersyjna w tamtych czasach, czyli na początku lat 80 nazwa " SS-20 " ( nazwa nie miała nic wspólnego z niemieckimi oddziałami SS ). Debiutem scenicznym był występ na Mokotowskiej Jesieni Muzycznej 1981 roku. Pierwszy skład SS-20, przemianowanego w czasach stanu wojennego na Dezertera to " Robal, Krzysiek Grabowski, Stepa i dołączający do gromadki w późniejszym czasie Skandal - frontman zespołu. Dezerter szybko stał się zespołem rozpoznawanym. Takie piosenki jak " Spytaj milicjanta " czy " Ku przyszłości " stały się hymnami zbuntowanej młodzieży. Występ Dezertera na festiwalu w Jarocinie w 1982 roku był komentowany przez ówczesne ziny jako początek czegoś nowego w polskim punk rocku. Obok takich zespołów jak Tilt, Brygada Kryzys, Siekiera czy Deuter opisywany przeze mnie Dezerter wyrobił sobie markę - która jest znana wszystkim fanom punk rocka do dnia dzisiejszego. Ich piosenki - jedne napędzane agresją wobec istniejącego w latach 80 systemowi totalitarnemu przeplatane były utworami znacznie spokojniejszymi mówiącymi o rzeczach bardziej duchowych. I tak zostało do dziś. Dezerter jest zespołem, który eksperymentuje, nie boi się dotykać spraw kontrowersyjnych, ale w poczuciu człowieka wolnego - ważnych - co pozwala im docierać do przeróżnych jednostek ludzkich, dla których muzyka Dezertera jest czymś więcej niż płytą, winylem czy modną kiedyś kasetą magnetofonową. Dezerter wydał następujące płyty:

Kolaboracja
Kolaboracja II
Wszyscy przeciwko wszystkim
Blasfemia
Ile procent duszy?
Deuter
Mam kły mam pazury
Ziemia jest płaska
Decydujące starcie
Nielegalny zabójca czasu


Oczywiście są to albumy studyjne. Dezerter ma na swoim koncie również obecność na wielu przeróżnych składankach tych legalnych i mniej legalnych oraz na kompilacjach. Dziś zespół to : Robert " Robal " Matera - obsługujący gitarę i wokal, Krzysztof Grabowski - nieustannie od 1981 roku zasiadający za bębnami oraz Jacek Chrzanowski w kapeli odpowiedzialny za gitarę basową od 2000 roku. Miałem okazję być na trzech koncertach Dezertera i muszę powiedzieć, że pomimo tego, że Panowie grają już szmat czasu, to nadal dają zajebiste koncerty, napędzane przez stałych fanów tych młodszych i tych pamiętających pewnie pierwszy występy zespołu. Obowiązkowa pozycja dla fanów punk rocka.

Dziś napisałem o Minor Threat w " Powrocie " oraz o Dezerterze w " Powrocie.Polskim " ponieważ dla wielu Dezerter jest prekursorem polskiego hardcore punk'a. A oprócz tego Dezerter jak i Minor Threat zapoczątkowali pewne ideologie w swoich krajach i przyczynili się do pewnego rewolucyjnego boom wśród ówczesniej młodzieży.

Niżej możecie pooglądać występ Dezertera na Festiwalu w Jarocinie z 1982 roku.

Dezerter - Burdel ( live )